Taniec niedźwiedzi polarnych (Lad isbjørnene danse) 1990

Mądry choć niewesoły film o rozterkach dorastania

Lasse to zwyczajny dwunastolatek, który mieszka wraz z rodzicami w Kopenhadze lat 80-tych. Chłopiec nie przykłada szczególnej wagi ani do odrabiania lekcji ani dobrych manier, wkracza za to w okres dojrzewania i zaczynają go interesować dziewczyny. Nieoczekiwanie życie Lassego wywraca się do góry nogami, kiedy jego rodzice podejmują decyzję o rozwodzie. Okazuje się, że matka od dłuższego czasu miała na oku nowego partnera – dentystę Hildinga, odchodzi więc od dotychczasowego – prostego rzeźnika. Przenosiny do nowego domu, wpływ wychowania ojczyma i skompilowane relacje z dziewczynami to w życiu chłopca nowe doświadczenia, które stopniowo wprowadzają go w świat dorosłych.

Moja ocena: 8/10 („bardzo dobry”) „Taniec niedźwiedzi polarnych” otrzymał najważniejszą duńską nagrodę filmową „Robert”, przyznawaną rokrocznie przez Duńską Akademię Filmową. Znajduje się w ten sposób w gronie arcydzieł duńskiej kinematografii, pośród takich tytułów jak „Pelle zwycięzca” Billego Augusta i „Zwyciężymy” w reżyserii Nielsa Ardena Opleva. Jego największą zaletą jest świetna gra głównego bohatera, słabiej wypada scenariusz.

Podobne:

Pod względem klimatu i napięcia emocjonalnego „Taniec niedźwiedzi polarnych” przypomina świetny fiński dramat „Tumman veden päällä„.

Reklamy

Snøvsen 1992

Do przeciętnej duńskiej rodziny dołącza śmieszny stworek z wyłupiastymi oczami i o jednej nodze – nowy przyjaciel siedmioletniego Egila.

Egil, podczas przejażdżki rowerem po lesie,  spotyka jednonogiego stworka Snøvsena (dosł.: „Zwariowany”). Snøvsen co prawda nie umie chodzić, ale za to dużo mówi, a nawet dobrze śpiewa. Już pierwszego dnia zaczyna wpadać w kłopotliwe sytuacje – zbłąkany pies bierze go za patyk, który należy aportować, a kobiety na straganie za dorodną pietruszkę. Wkrótce wpada w ręce rzezimieszków, którzy żądają za niego 10 tysięcy koron okupu.

Bjarke Smit Vestermark

W filmie wykorzystano animację poklatkową z użyciem kukiełek. Od lat 50-tych stosowano ją na całym świecie w produkcji animowanych bajek. Jej popularność gwałtowanie zmalała wraz z wynalezieniem komputerowych sposobów renderowania obrazu. Dziś jest uważana za technikę szlachetną, bo wymaga dużego nakładu sił i czasu. Daje bardzo ciekawe, niemal magiczne efekty ożywienia czegoś martwego.

Bjarke Smit Vestermark

Oprócz kukiełki w filmie „Snøvsen” główną rolę zagrał niemal ośmioletni Bjarke Smit Vestermark. Chłopiec urodził się w Kopenhadze 29 lutego 1984 r. Zadebiutował w wieku 6 lat w teatrze telewizji. „Snøvsen” to jego debiut kinowy i jednocześnie najbardziej znany film, który doczekał się kontynuacji w postaci sequela „Snøvsen ta’r springet” z 1994 r.

Moja ocena: 8/10 („bardzo dobry”)

Podobne:

Jakiś czas temu opisywałem na tym blogu film „Moryc z ogłoszeniowego słupa„. Zastosowano w nim podobną technikę w animacji kociego bohatera.

Norweskim kuzynem Snøvsena jest Knerten. Film „Patyk” z jego udziałem nakręcono w 2009 r. prawdopodobnie inspirując się Snøvsenem. Zastosowano w nim najnowsze techniki cyfrowe zamiast animacji poklatkowej, ale mimo to obie postaci są bardzo podobne.

Najnowszą próbą stworzenia bohatera w tej najbardziej tradycyjnej technice jest film „Kuki powraca„, niestety w mojej ocenie jest to chaotyczny i nieudany film, a główny bohater nie wzbudza sympatii. Nie polecam.